Smiorgan Łysy z Purpurowych Miast, już na nogach, wskazał na niebo i odezwał się ze źle skrywanym tryumfem: Czy tego dowodu starczy, by cię przekonać, Elryku z Melniboné? Widzę w tym tylko niezwykłe własności tutejszego światła czy też może rzeźby terenu, która sprawia, że słońce wydaje nam się błękitne odparł Elryk. Rozejrzał się z niesmakiem po pobojowisku. Leżące wokół trupy tworzyły paskudny widok, napełniający Melnibonéanina niejasnym smutkiem, nie wynikającym ani z wyrzutów sumienia, ani z litości. Smiorgan uśmiechnął się drwiąco. No cóż, panie sceptyku, chyba należałoby wrócić po własnych śladach i odnaleźć statek. Co ty na to? Zgadzam się odparł albinos. Jak długo szedłeś od wybrzeża, zanim nas znalazłeś? Elryk powiedział mu. Smiorgan uśmiechnął się. W takim razie zdążyłeś w ostatniej chwili. Miałbym się z pyszna, gdybym wraz z mymi pirackimi przyjaciółmi dotarł do przeciwległego wybrzeża nie napotykając żadnej wioski!

(Reklama: )
