Na pokładzie jednakże piętrzyły się strzępy płótna, kawałki porwanych lin, drewniane belki, rozdarte zwoje materii, rozbite amfory i cała masa innych śmieci. Relingi w kilku miejscach były potrzaskane, a dwie czy trzy reje złamane. Na pierwszy rzut oka było widać, że łódź przeszła sztormy i bitwy. Aż dziw brał, że jeszcze unosi się na wodzie. Będziemy musieli ją jakoś sklarować, a potem popłynąć na samym grocie rozważał Smiorgan. – Mam nadzieję, że uda nam się zebrać wystarczająco dużo żywności, by przetrwać podróż... Patrz Elryk wyciągnął rękę, pewien, że dostrzegł jakąś sylwetkę w cieniu na rufie. Czy któryś z piratów został na pokładzie? Nie. Czy zauważyłeś kogoś na statku? To tylko złudzenie odparł Smiorgan. Wszystko przez to cholerne światło. Tam są jedynie szczury, nic więcej. Pewnie widziałeś jednego z nich. Możliwe Elryk zerknął za siebie. Koń, zdając się nie zwracać na nich uwagi, skubał brązowawą trawę. No cóż, ruszajmy dalej. Podpierając się rękoma poszli w dół stromo opadającym zboczem urwiska.

(Reklama: italy calling card )
