Ramiona miała pochylone, ręce opuszczone bezwładnie wzdłuż boków. Odziana była w poplamioną, podartą sukienkę. Gdy Elryk zbliżył się, padła przed nim na kolana. Zabijcie mnie powiedziała pokornie ale błagam was, nie zabierajcie mnie z powrotem do Saxifa D’Aana, chociaż wiem, że musicie być jego sługami lub krewnymi. To ona! wykrzyknął Smiorgan ze zdumieniem. To nasza pasażerka. Musiała się tu ukrywać przez cały czas. Elryk postąpił krok do przodu, ujął dziewczynę pod brodę i przyjrzał się uważnie jej twarzy. Dało się w niej dostrzec Melnibonéańskie rysy, jednak Elryk był zdania, że nieszczęsna niewiasta pochodzi raczej z Młodych Królestw; brakowało jej dumy Melnibonéanek. Czyje imię wypowiedziałaś przed chwilą, dziewczyno? spytał Elryk łagodnie. Chyba słyszałem, że mówisz o Saxifie D’Aanie. O lordzie Saxifle D’Aanie z Melniboné... Tak, mój panie. Nie obawiaj się, nie jestem jego sługą powiedział Elryk. Za to przypuszczam, że mogłabyś nazwać mnie jego krewnym od strony matki a raczej prababki. Saxif D’Aan był moim przodkiem. Już chyba ze dwa stulecia minęły od jego śmierci! Nie zaprzeczyła dziewczyna.

(Reklama: adwokat warszawa )
