Niektórzy oskarżali kobietę, twierdząc, że jest czarodziejką, która wcale nie miała zamiaru płynąć do Menii. Ja jednak jej wierzyłem. Zapadła noc i zdawało się, że wieki minęły, zanim nastał spokojny świt i wzeszło błękitne słońce. Moi ludzie byli bliscy paniki a nie tak łatwo ogarniał ich strach gdy ujrzeliśmy tę wyspę. Zmierzaliśmy ku jej brzegom, kiedy zaatakowali nas piraci na statku, który należał do historii. Powinien był on spocząć na morskim dnie już dawno temu. Widywałem podobne żaglowce na freskach zdobiących mury świątyń w Tarkeshu. Kiedy się z nimi zderzyliśmy, w lewej burcie ich łajby powstała wielka dziura. Łódź napastników tonęła, a oni nadal tłoczyli się na jej pokładzie. To byli dzicy ludzie, gotowi na wszystko, Elryku, na wpół zagłodzeni i żądni krwi. Byliśmy zmęczeni po długiej podróży, ale walczyliśmy dzielnie. Podczas potyczki kobieta zniknęła. Być może popełniła samobójstwo, gdy przyjrzała się z bliska zwycięzcom. Po długiej walce wśród żywych pozostałem tylko ja i jeden z moich towarzyszy, który zresztą wkrótce umarł. Wówczas to postanowiłem przechytrzyć tych bandytów i czekać na sposobność zemsty. Czy kobieta miała jakieś imię?

(Reklama: )
