Inni z kolei uczestniczyli w morskich bitwach, wydawało im się, że toną, po czym budzili się na brzegu wyspy. Przypuszczam, że wielu z nich było niegdyś obdarzonych rozmaitymi przymiotami, ale na tej niegościnnej wyspie odezwała się w nich wilcza natura i zaczęli napadać na statki, które nieszczęśliwie przedostały się przez to przejście do tego świata. Elryk przypomniał sobie fragment snu. Czy może nazywali tę bramę Purpurowymi Wrotami? Owszem, niektórzy. Wybacz mój sceptycyzm, ale to wszystko brzmi dość nieprawdopodobnie. Przeszedłem przez wrota cienia do Ameeron i... A więc wiesz coś o innych światach? O tym nigdy nie słyszałem, chociaż posiadłem sporą wiedzę na temat podobnych miejsc. Stąd biorą się moje wątpliwości. Chociaż w tym śnie... W jakim śnie? Och, nic takiego. Przywykłem do podobnych widzeń i nie przypisuję im żadnego znaczenia. Przecież Melnibonéanina nie powinna zadziwić podobna teoria. Smiorgan ponownie wyszczerzył zęby w uśmiechu. To ja powinienem odnosić się do niej sceptycznie, a nie ty. Być może bardziej obawiam się tego, co z niej wynika odparł Elryk, właściwie mówiąc do siebie.

(Reklama: )
